|
Kazanie: Modlitwa rozpaczy
Wprowadzenie: Pan pozwala swojemu ludowi osiągnąć stan całkowitej bezradności i całkowitego zaufania. Ale kiedy nasza modlitwa opiera się na tym uświadomieniu, współczucie Pana zwycięża. Jestem dziś wieczorem w kłopotliwej sytuacji, ponieważ wybrałem tytuł dla mojego kazania, a raczej Bóg dał mi tytuł i nie jestem do końca pewien, co powiem. Po pierwsze, Rut i ja wygłosimy nasze orędzie. Dwie osoby były na tyle uprzejme, że niedawno przekazały nam te wersety jako słowo od Boga. Będziemy recytować ostatnie cztery wersety Psalmu 92 w NIV, aby udowodnić, że nie ma uprzedzeń! „Sprawiedliwi rozkwitną jak palma, rozrosną się jak cedr libański; zasadzeni w domu Pańskim, rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga. Będą wydawać owoce nawet w starości, zachowają świeżość i zieleń, głosząc: «Pan jest sprawiedliwy, On moją skałą i nie ma w Nim niesprawiedliwości»”. Amen! Już podałem wam tytuł mojego kazania. To niezwykłe, nie wiem, czy Bóg kiedykolwiek wcześniej zrobił coś takiego. Nadał mi tytuł, a potem musiałem sam dowiedzieć się, co chce, abym powiedział. Tytuł brzmi „Modlitwa rozpaczy”. Chcę wam opowiedzieć, jak do tego doszło. Niedawno w Stanach Zjednoczonych wygłaszałem serię sześciu kazań na temat „Izrael: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość”. Dwa ostatnie kazania nosiły tytuł „Przebłyski przyszłości” i były próbą przedstawienia na podstawie Pisma Świętego tego, co jeszcze czeka Izrael po powrocie do ojczyzny. Dotarłem do Księgi Zachariasza 14:1–3, która stanowi punkt kulminacyjny, powrót Mesjasza w chwale, punkt kulminacyjny historii Izraela. Mam listę szesnastu proroctw dotyczących Izraela, z których trzynaście już się spełniło. Pozostały tylko trzy do spełnienia, a ostatnim jest powrót Mesjasza. Zawsze mówię ludziom, że jeśli trzynaście z szesnastu się spełniło, to ponad osiemdziesiąt procent. Nie jest nierozsądne oczekiwać, że pozostałe dwadzieścia procent się spełni. Nie jesteśmy fanatykami, jesteśmy rozsądnymi ludźmi. Powiedziałbym, że nierozsądne jest odrzucenie prawdopodobieństwa spełnienia się pozostałych trzech proroctw. Teraz przeczytam wam fragment z Księgi Zachariasza 14:1–3. Te słowa są skierowane do Jerozolimy, musicie to zrozumieć. „Oto nadchodzi dzień Pański, a łupy wasze zostaną rozdzielone między was. Zgromadzę bowiem wszystkie narody do walki z Jerozolimą…” Słyszeliście to? Jest to bliskie, może się to stać w ciągu kilku miesięcy w każdej chwili. Gdyby Organizacja Narodów Zjednoczonych podjęła pewną decyzję, zostałaby ona spełniona. Myślę, że jest jeszcze więcej czasu, ale nie chcę wnikać w powody. „Zgromadzę bowiem wszystkie narody do walki z Jerozolimą; miasto zostanie zdobyte, domy splądrowane, a kobiety zgwałcone. Połowa miasta pójdzie w niewolę, ale reszta ludu nie zostanie wytępiona. Wtedy Pan wyruszy i będzie walczył z tymi narodami, jak walczył w dniu bitwy. A w owym dniu Jego stopy staną na Górze Oliwnej…” Kiedy Jezus wstąpił do nieba, skąd się wziął? Z Góry Oliwnej. Dwóch aniołów powiedziało uczniom: „Ten Jezus, który został wzięty od was do nieba, tak przyjdzie, jak Go widzieliście wstępującego do nieba”. Zszedł z Góry Oliwnej, wstąpił na obłoki; powróci na obłokach, a Jego stopy staną na Górze Oliwnej. I nastąpi wielkie trzęsienie ziemi. Góra zostanie podzielona na dwie części, częściowo na północ, a częściowo na południe. Ostatni rok służby wojskowej spędziłem w brytyjskim szpitalu na Górze Oliwnej, w miejscu, które, jak sądzę, jest dokładnie tym miejscem, w którym góra się podzieli, ponieważ jest to obszar narażony na trzęsienia ziemi. W 1923 roku miało tam miejsce trzęsienie ziemi, które tak poważnie uszkodziło jedną z wież budynku, że nikomu nie wolno na nią wchodzić. To dla mnie niezwykle żywe, niemal widzę to oczami wyobraźni, kiedy o tym mówię. Czasami Pan mówi do mnie, kiedy rozmawiam z ludźmi. Oto ja głosiłem to przesłanie, ale w mojej głowie coś się działo i w pewnym sensie to było to. Jeśli Pan zamierza interweniować w imieniu narodu żydowskiego i miasta Jerozolimy, dlaczego pozwoli, by połowa miasta poszła w niewolę? Domy zostaną splądrowane, a kobiety zgwałcone. Dlaczego nie zrobiłby tego, zanim to się stanie? To działo się w mojej głowie, gdy głosiłem to przesłanie. Myślałem, że znalazłem odpowiedź, ponieważ Pan nie zainterweniuje, dopóki Jego lud nie osiągnie momentu całkowitej desperacji, kiedy dojdzie do punktu, w którym będzie wiedział, że nie ma absolutnie żadnej innej nadziei i żadnego innego źródła pomocy poza Bogiem i Mesjaszem. Wtedy On zainterweniuje. Postrzegałem to jako zasadę, że Bóg wielokrotnie nie interweniuje, dopóki nie dojdziemy do punktu desperacji. |